Dawno, dawno temu...

… był sobie pewien młodzieniec, który kochał grać w gry, pisać i występować w sztukach teatralnych. Nazywał się Tomek. Mieszkał na szczycie wysokiej wieży. Przez kraty w oknach, świecące ekrany, zza kulis obserwował i wypatrywał z nadzieją, lecz wszystko, czym się zajmował z taką determinacją, poświęceniem i pasją, okazywało się być ulotne. Każdego razu inaczej zachodziło słońce nad Warszawą, błyszczące, szklane zwierciadła w końcu gasły, a widzowie sztuk z jego udziałem, oczyszczeni pięknem, prędzej czy później żyli już tylko wspomnieniami tego, co widzieli.

Każdego dnia Tomek jechał na Stare Miasto, gdzie otwierał galerię sztuki, którą każdy mógł zwiedzić. Każdego dnia siedział na przeciw wejścia, otulony słodką melodią muzyki, obserwował i czekał. Marzył o tym, aby sztuka, w którą się angażuje, była czymś ponadczasowym. Aby to, co robił, mógł dzielić z kimś, dla kogo było to równie ważne, jak dla niego. Czas mijał, a Tomek chodził na studia, otoczony setkami kobiet, które zdawały się go nie zauważać. Aż jednego dnia poznał pewną pannę. W jej oczach zobaczył cząstkę siebie.

Miała na imię Marta. Mieszkała daleko od Warszawy, nad Zalewem Zegrzyńskim, w miejscu, z którego istnienia Tomek nawet nie zdawał sobie sprawy. Nie wiedział również, że Marta też kochała grać w gry. Jednak największą pasją Marty była fotografia. Kiedy na swoje osiemnaste urodziny dostała pierwszą lustrzankę, nie spodziewała się, że robienie zdjęć stanie się najważniejszą częścią jej życia. Jednak jej ówczesny partner nie dzielił z nią wizji tworzenia. W Marcie zaczęło pojawiać się pragnienie dzielenia życia z kimś, kto wspierałby ją w fotograficznych marzeniach.

Niewinna znajomość, rozpoczęta wspólnym graniem, setkami godzin spędzonych na czacie, dziesiątkami telefonów i raptem kilkoma spotkaniami, przerodziła się niespodziewanie w miłość Marty i Tomka. Uczucie to wymagało od nich odwagi, nie obyło się bez cierpień, strachu i niepewności. Szczęśliwie jednak połączyły się drogi ich żyć. Po pięknym plenerowym ślubie, Marta i Tomek w zdrowiu oraz szczęściu mieszkają nad Zalewem Zegrzyńskim, razem z suczką Dolly, pieskiem Czarcikiem i kotem Filipem. Poza nauczaniem języka angielskiego i organizowaniem sesji zdjęciowych, zajęli się także tym, co pozwala im pracować i tworzyć razem – reportażami ślubnymi. Tak trwa ich wspólna przygoda z fotografią ślubną. Zaowocowała ona wielokrotnie uchwyceniem dotykających serc momentów.

Chcielibyśmy towarzyszyć tym, którzy odważyli się być ze sobą, niezależnie od wszystkiego. Pozwólcie Nam być obecni w magicznym dniu Waszego ślubu. Naszym zadaniem jest ocalić od zapomnienia to, co dla Was najcenniejsze, abyście i Wy mogli opowiedzieć kiedyś własną historię. W Czułych Kadrach.

fotografia ślubna Legionowo