Wesele w stylu Chłopów we wtorek, z folkową ceremonią, ludowymi tradycjami, zielarką, plackami smażonymi na piecu kaflowym i płonącą szynką podawaną prosto z wozu? Tak. Alve i Belmi zdecydowanie nie planowali kolejnego wesela według gotowego schematu.
Ich ślub i wesele w stylu folkowym odbyły się w Folwarku u Różyca i od początku było jasne, że ten dzień będzie mocno osadzony w klimacie polskiej wsi i dawnych tradycji. Trochę jak żywcem wyjęty z „Chłopów”, ale z dużą dawką ich własnego charakteru.
Oczywiście pogoda postanowiła dorzucić coś od siebie.
Ślub w plenerze, który… przeniósł się do środka
Ceremonia miała odbyć się na zewnątrz, w otoczeniu Folwarku. Padało jednak na tyle konkretnie, że trzeba było zmienić plan i przenieść ślub do wnętrza. I wiecie co? Wcale nie popsuło to klimatu. Wręcz przeciwnie. Drewniane wnętrza Folwarku u Różyca świetnie pasowały do całej koncepcji i stylu wesela.
Zamiast walczyć z deszczem, można było skupić się na tym, co działo się pomiędzy Parą Młodą. A działo się sporo. Były emocje, uśmiechy i spojrzenia, które trudno pomylić z czymś wyreżyserowanym. Alve i Belmi nie potrzebowali instrukcji, jak mają się zachowywać przed aparatem. Wystarczyło pozwolić im być sobą.
Suknia, wianek i kwiaty – wesele w stylu folkowym po swojemu
Alve wyglądała tego dnia naprawdę zjawiskowo, ale nie w klasycznie weselnym znaczeniu tego słowa. Wybrała oryginalną, beżową suknię ozdobioną naszytymi kwiatami. Do tego miała piękny wianek we włosach oraz długi warkocz, w który również wpleciono kwiaty. Całość idealnie pasowała do miejsca i pomysłu na ten dzień. Nie był to jednak folkowy kostium ani próba odtworzenia konkretnej epoki. Raczej współczesna interpretacja tego, co kojarzy nam się z polską wsią, naturą i dawnymi tradycjami.
Właśnie takie podejście bardzo nam się podoba. Bo ludowe wesele w stylu Chłopów nie musi oznaczać kopiowania scen z filmu. Można wziąć z niego klimat, kolory, obyczaje czy inspiracje i zrobić z tego coś własnego.
Wesele w stylu Chłopów, czyli trochę więcej niż dekoracje w stylu folkowym
Najciekawsze było to, że folkowy charakter tego ludowego wesela nie kończył się na ludowym stroju i wystroju. Para zaprosiła na swoje przyjęcie zespół ludowy, który pokazywał gościom różne tradycje weselne i grał tradycyjną muzykę ludową. Pojawiły się również oczepiny w staropolskim stylu. Było więc nie tylko na co popatrzeć, ale przede wszystkim – w czym uczestniczyć. Goście mogli też odwiedzić stanowisko zielarki i dowiedzieć się więcej o właściwościach ziół, ich zastosowaniu w codziennym życiu oraz znaczeniu roślin w dawnej świadomości Słowian. To właśnie takie elementy sprawiły, że folkowy klimat nie był tylko scenografią. Stał się częścią całego wydarzenia.
Piec kaflowy, placki i płonąca szynka z wozu
Później przyszedł czas na jedzenie. Tutaj również nie było zupełnie zwyczajnie. Na zewnątrz smażono placki na piecu kaflowym. Było swojsko i bardzo mocno w klimacie całego wesela. Pojawiła się też płonąca szynka podawana z wozu, której osobiście niekoniecznie jesteśmy fanami, ale nie każdy punkt weselnego programu musi być naszą osobistą estetyką, żeby stać się częścią historii, którą fotografujemy. 😉 Dla nas ważne jest przede wszystkim to, żeby pokazać dzień takim, jaki rzeczywiście był – również z tymi mniej oczywistymi czy bardziej zaskakującymi elementami.
Ślub we wtorek? Alve i Belmi mówią: dlaczego nie?
Sam fakt, że wesele odbywało się we wtorek, świetnie pasuje do historii tej Pary. Bo jeśli można zrobić ślub w folkowym stylu, przenieść ceremonię do środka z powodu deszczu, zaprosić zespół ludowy, zrobić staropolskie oczepiny, postawić zielarkę obok miejsca przyjęcia i podawać płonącą szynkę z wozu, to równie dobrze można zrobić wesele we wtorek. ;)
Alve i Belmi zdecydowanie nie sprawiali wrażenia osób, które organizują swoje wesele po to, żeby zmieścić się w cudzym wyobrażeniu o tym, jak powinien wyglądać „prawdziwy ślub”. To było widać w każdym elemencie tego dnia.
Nie trzeba robić „normalnego” wesela
Właśnie dlatego wesele w stylu Chłopów Alve i Belmiego tak dobrze zapamiętaliśmy. Nie chodziło tylko o oryginalną suknię, wianek, drewniane wnętrza czy ludowy zespół. Najważniejsza była konsekwencja. Para miała własny pomysł i nie bała się pójść za nim do końca.
Deszcz zmienił miejsce ceremonii, ale nie zmienił charakteru dnia. Wtorek nie przeszkodził w świętowaniu. A folk nie został sprowadzony do kilku dekoracji z suszonymi kwiatami. To było po prostu ich ludowe wesele i chyba właśnie tak powinno być.
Reportaż ślubny bez wciskania Pary w gotowy schemat
Podczas takich ślubów szczególnie mocno widać, dlaczego lubimy pracować reportażowo. Nie chcemy tworzyć kolejnej wersji tego samego wesela. Nie potrzebujemy ustawiać wszystkich w identycznych pozach ani odtwarzać scenariusza, który widzieliśmy już dziesiątki razy.
Wolimy zobaczyć, co wydarzy się właśnie tutaj. Jak Lena reaguje na Pawła. Jak goście uczestniczą w ludowych tradycjach. Co dzieje się wokół zielarki, pieca kaflowego czy ludowego zespołu. Jak zmienia się atmosfera, kiedy deszcz zmusza wszystkich do zmiany planów. Właśnie z takich drobiazgów składa się reportaż, który naprawdę należy do Was.
Jeśli marzy Wam się wesele w stylu Chłopów, folkowe przyjęcie, ślub w plenerze albo po prostu dzień, który nie przypomina stu innych wesel z tego sezonu – zajrzyjcie do naszej oferty.
Pracujemy cicho, obserwujemy i podpowiadamy wtedy, kiedy jest to potrzebne. Bez wciskania Was w gotowe pozy i bez robienia z Was aktorów we własnym ślubie.
Zobaczcie, jak pracujemy i napiszcie do nas. Chętnie poznamy Wasz pomysł na ślub.






























































































































































