ślub humanistyczny warszawa
20 października 2022

Tessa i Janusz – ślub humanistyczny Warszawa

Nie mogliśmy się doczekać tego dnia – nasz pierwszy ślub w amerykańskim stylu. Sądzimy, że o sfotografowaniu takiego wydarzenia, marzy chyba każdy fotograf ślubny (przynajmniej w ramach eksperymentu, czy mu taki styl pracy pasuje ;)). Wszystko miało miejsce w ścisłym centrum Warszawy! Jak to się zaczęło?

ŚLUB HUMANISTYCZNY WARSZAWA

Marta dotarła do Tessy, która przygotowywała się do ślubu humanistycznego w PURO Hotel, praktycznie przy samej Rotundzie. Zastała tam, prócz naszej Panny Młodej, również druhenki. Może w Polsce tradycyjnie ma się jedną świadkową i jednego świadka (chociaż i to się zmienia ;)), ale Amerykanie mają to rozwiązane inaczej – jak pewnie wiecie z filmów, normą jest kilku drużbów i kilka druhenek. Wszystkiemu towarzyszył przyjemny gwar i ekscytacja przed nadchodzącym wydarzeniem. Dziewczyny robiły sobie wzajemnie zdjęcia, nie mogło też zabraknąć typowo amerykańskiej sesji w ślubnych szlafroczkach, z kieliszkami szampana! Gdy druhny zobaczyły ubraną w suknię ślubną Tessę – nie obyło się bez wzruszenia i zachwytów nad jej ostatecznym wyglądem! Pozostało zabrać wszystkie niezbędne dodatki ślubne i już można było ruszać na first look do Ogrodu Saskiego!

Tymczasem, zaparkowałem pod Redutą Banku Polskiego (gdzie miał być potem ślub humanistyczny oraz wesele) i pieszo dotarłem do Hotelu Marriott. Piękna tego miejsca nie trzeba reklamować i nie ukrywam, że miałem frajdę z tego, że mogłem przejść się jego korytarzami, aż dotarłem do Janusza oraz jego drużbów. Zastałem panów w pokoju, w zasadzie w większości gotowych. Nie obeszło się bez sesji zdjęciowej – reportaże ślubne zza oceanu charakteryzują się wysokim procentem pozowanych, radosnych zdjęć, w myśl tego, że Amerykanie znani są ze swojego pozytywnego nastawienia.


Janusz był opanowany i skoncentrowany, a prezentował się znakomicie, zresztą jak wszyscy panowie. Szczerze mówiąc, mimo harmonogramu, nie wiedziałem do końca, co się wydarzy – dysponując sporym zapasem czasu, mogliśmy pozwolić sobie na improwizację. Zatem zjechaliśmy złotą, oszkloną windą na parter, gdzie udaliśmy się do baru. Czułem się jak w filmie – jak w Casino Royale albo Wilku z Wall Street; był to czas na męskie rozmowy przy znakomitych drinkach, lecz jak tylko uzbroiliśmy się w napoje, zamiast stać przy ladzie barowej, przenieśliśmy się na patio, które było puste, a skąd rozpościerał się monumentalny widok na fasadę budynku. Zobaczyć wewnętrzne ściany budynku? Świetnie, nie spodziewałem się nawet istnienia takiego miejsca. Nadszedł czas na cygara. Palenie cygar to sztuka – nie powiem, mimo że sam nie palę i nie zamierzam – to palące postacie i dym tworzą na zdjęciach niepowtarzalny klimat. Nie mogliśmy także przegapić tej okazji, aby nie zrobić sobie wspólnie kilku zdjęć – od tego momentu, aż dotarliśmy do Ogrodu Saskiego, zależało mi, żeby uchwycić w kadrach to, jaką nasi bohaterowie są zgraną drużyną.

ŚLUB W STYLU AMERYKAŃSKIM

Nadszedł ten moment – udaliśmy się pieszo z hotelu do Ogrodu Saskiego i tam, przy fontannie, czekaliśmy na Tessę i jej druhenki. Podziwiałem stopień, w którym Janusz był rozluźniony – myślę, że prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, na ile potrafią panować na emocjami, jednocześnie nie stroniąc od okazywania entuzjazmu i dokładnie takiego go zapamiętałem. Niezwykle ucieszył się na widok przyszłej małżonki. Miewam obawy, co do first looków naszych par, zazwyczaj nieuzasadnione. Tak też było w przypadku Tessy i Janusza – albo byli tak skupieni na sobie, że nie przejmowali się tym, że są fotografowani i nagrywani, albo niezwykle przywykli do tego, że robi się im zdjęcia. Po uściskach i chwilach wzruszeń, poszliśmy na sesję plenerową – amerykańskim zwyczajem – fotografowaliśmy praktycznie każdego z każdym w różnych konfiguracjach, ale przede wszystkim zależało nam na uchwyceniu uczuć, które aż iskrzyły pomiędzy zakochanymi. Radosnej atmosfery nie było końca, a nim dotarliśmy do sali, czyli do Reduty Banku Polskiego, część gości zaczynała się już zbierać, aby zdążyć na ślub humanistyczny, zbliżający się wielkimi krokami.

Warto wspomnieć, że chyba pierwszy raz w życiu współpracowaliśmy na prawdziwym ślubie z wedding plannerką, co oznacza, że choć takie wsparcie jest standardem na Zachodzie, u nas raczej dopiero zaczyna się to przyjmować. Każdą względnie wolna chwilę wykorzystaliśmy na wspólne, pozowane zdjęcia! Chcieliśmy równać do wysokiego standardu, jaki wyznaczyła sobie Para Młoda, a żeby nie być gołosłownym, to przede mną stanęło zadanie zrobienia zdjęć obrączek od Tiffany’ego. Zazwyczaj jestem skromny, ale tym razem muszę przyznać, że przeszedłem sam siebie. Marta dwoiła się i troiła, fotografując Parę Młodą oraz ich gości, aż nastał moment ślubu. Formuła tego ślubu humanistycznego, mającego miejsce powyżej na piętrze sali weselnej, zaskoczyła nas w kilku momentach (mimo, że już wcześniej fotografowaliśmy takie śluby!), lecz było to zaskoczenie pozytywne. Czułem się zdecydowanie jak na amerykańskim weselu, a i goście zjechali na to wydarzenie praktycznie z każdego zakątka świata. Nigdy nie brałem udziału w czymś podobnym, ale mam nadzieję, że to się zmieni.

Po oficjalnym wejściu na salę, zabawa zaczęła się w najlepsze. Co amerykańskiego jeszcze było przed nami? Toasty – jak znacie z filmów, nie są to zwykłe okrzyki, były to niezwykle osobiste przemowy, zarówno w języku angielskim, jak i polskim, które dotyczyły Państwa Młodych – nie ma wątpliwości, że goście zagraniczni wiedli prym w tej sztuce retoryki i przyznam, że przemowy na innych weselach mogłyby się nimi inspirować.

Reduta Banku Polskiego ma swoją specyfikę – mimo niesamowitego klimatu retro, oświetlenie jest tam dość skąpe, jak i sam parkiet jest dość ograniczony, jak na liczbę gości. Pomimo tego, mając już doświadczenie w pracy na tej sali, uważamy, że stanęliśmy na wysokości zadania. Ważnym jest, aby pamiętać, że praca na świetle z lamp, choć stanowi sedno dynamicznych ujęć z parkietu, nie może odwracać naszej uwagi od romantycznych świateł lamp, oświetlających np. siedzących przy stolikach gości. Balans pomiędzy żółtym, a białym światłem – a może ciemnością? Mam nadzieję, że te zabawy światłocieniem znajdziecie na zdjęciach z tego wydarzenia. Możemy jedynie podziękować Tessie i Januszowi za ten zaszczyt towarzyszenia im w tym jakże unikalnym w naszym odczucie dniu ich wspólnego święta!

OSTATNIE WPISY

    Subskrybuj
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments